Niewolnica na wydmach 1

4 août 2020 · 2 202 vue Cyber_Bind

Ta historia zaczęła się gdy Dziewczyna miała piętnaście lat, podczas wakacji nad morzem. W dniu w którym po raz pierwszy postanowiła nagiąć wyznaczone jej granice wolności. Podczas popołudnia kiedy zamiast czytać książkę lub bawić na plaży z grupą, wymknęła się na długi, samotny spacer.

Była już bardzo daleko, chodząc sama po lesie na nadmorskich wydmach. Chciała wracać, bojąc się że opiekunowie zauważą jej zniknięcie. Wtedy usłyszała dobiegający zza wzgórza jęk. A po nim kolejne. Kobiece, głośne. Takie jakie do tej pory słyszała z oglądanych z koleżankami filmów. Pierwszą reakcja była oczywista - uciec jak najszybciej, zanim cię zauważą. Coś jednak zatrzymało ją w miejscu. Możliwość zobaczenia po raz pierwszy w życiu prawdziwego seksu. Za tą wydmą jakaś kobieta jest brana. Dziewczyna chciała to zobaczyć.

Porośnięte drzewami zagłębienie między wydmami, nieco poniżej kępy zarośli za którą się schowała. Dwa wysmagane wiatrem drzewa. Pomiędzy nimi, klęcząca na piasku Kobieta. Zupełnie naga, z rozpostartymi rękoma, przywiązanymi za nadgarstki do drzew. Z kolanami rozwartymi za pomocą grubych sznurów. Unieruchomiona w otwartej, eksponującej jej ciało pozycji. A przed nią, tyłem do Dziewczyny, nagi mężczyzna z pejczem.

Przerażona, ze ściśniętym podbrzuszem, musiała patrzeć. Nie chciała, czuła się do tego zmuszona. Zapamiętała dzięki temu Kobietę bardzo dokładnie. Nigdy wcześniej nie widziała dorosłej waginy. Na nią musiała spojrzeć najpierw. Na mokre rozchylone płatki. Na ciemne włosy nad nią. Duża, błyszcząca, czerwona, bezbronna. Ciężkie pełne piersi, których tak bardzo zazdrościła. Szerokie brązowe sutki. Opalona, spocona skóra. Piasek oblepiający jej łydki, stopy i uda. Burza zmierzwionych, czarnych włosów. Otwarte usta, szarpane urywanym oddechem. Tak wyglądała Kobieta, gdy zaczął ją chłostać.

Nie spodziewała się że będzie to robił tak mocno. Kobieta krzyczała, gdy uderzał jej plecy, pośladki, i uda. Kolejne czerwone pręgi pojawiały się na pięknym brązowym ciele. Żadna z nich nie mogła tego powstrzymać. Gardło Dziewczyny było ściśnięte, nogi sparaliżowane. Podbrzusze mrowiło. Cipka pokazywała, że właśnie znaleziono do niej klucz. Strach i przyjemność zaczęły ją kontrolować. Kazały jej robić tylko jedno: patrzeć. Na jego ręce bezlitośnie znęcające się nad bezbronną. Plecy i pośladki samca. A kiedy stanął bokiem, trzymając Kobietę za włosy, na wzwiedzionego, gotowego penisa.

Dziewczyna widziała go po raz pierwszy. Był większy niż sądziła. Obciągnięta główka odcinała się od trzonu. Strach, podniecenie i ciekawość działały jak narkotyk. Otrząsnęła się gdy szarpnął za włosy.

Usłyszała jak brzmi kobiece błaganie o litość. Desperackie, przekonane że tylko pełne uniżenie się może powstrzymać ból. Usłyszała jak brzmią z kobiecych ust słowa “niewolnica’, “suka” i “Pan”. Wyryły się w jej świadomości mocniej, niż pręgi na udach Kobiety. Widziała jej prężące się bose stopy. Jej mokry, usłużny język wielbiący palce mężczyzny. Jej zielone oczy. Oczy które w momencie, gdy Kobieta udowadniała ustami swoje oddanie, trafiły na spojrzenie Dziewczyny.

Kobieta nie zdradziła jej. Patrzyła jej w oczy, gdy ją stymulował i karcił. Rozpalona, poniżona, piękna, mądra. Ten widok rozgrzewał i przerażał. Przerażało, co jest jej robione. Przerażało, że niemal czuła sznury na swoich kostkach i nadgarstkach. Pręgi na ciele. Palce w ustach. Przerażała związana z tym rozkosz. To było piękne i odpychające za razem. Wszedł w pobitą i złamaną Kobietę od tyłu, wpychając penisa w jej odbyt. 

Kobieta patrzyła w oczy Dziewczynie, zamglonym, nieobecnym spojrzeniem. Opuściła wzrok dopiero później, gdy zmusił ją do oddania moczu. Nie podniosła już po tym głowy aż do końca. Dziewczyna czuła jej wstyd i poniżenie, gdy spuścił się jej na twarz. To wtedy z ust Dziewczyny uciekł cichy jęk. To wtedy wycofała się i uciekła.

Anna

Była nie związaną z nikim kobietą. Inteligentną, atrakcyjną i sumienną. Samodzielną specjalistką z wstydem mocno przyszytym do namiętności. Poznała go na czacie, kilka dni po tym jak postanowiła poszukać kontaktu z kimś, kogo interesowałaby tylko i wyłącznie jej seksualność. Chciała z bezpiecznego dystansu zaspokoić swoje pragnienie. Podjęła tę decyzję choć obawiała się manipulatywnych drapieżników, chcących przejąć kontrolę. Ten sposób dawał jej poczucie anonimowego bezpieczeństwa.

Każdemu krokowi zmniejszającemu dystans, w fantazji i rzeczywistości, towarzyszyła rozkosz. Telefon. Śmiała fantazja. Spotkanie. Sznur w satynowej pościeli. Pierwsze poważne ukłucie rozkosznego lęku poczuła, gdy usłyszała ze swoich własnych ust.

Tak, chcę żebyś mnie związał i poddał chłoście.

Przez moment niepokoiła ją nowa dynamika w relacji, ale znalazła w niej rozkosz. Pamiętała jaki był dla niej i ufała mu.

Namiętność którą dał jej do tej pory była jednak tylko sposobem, by ją związać. Nigdy nie interesował go delikatny seks. Chciał by leżała przed nim naga i bezbronna, całkowicie do jego dyspozycji.

Pozwolił jej przed spotkaniem wybierać, jak chce być pieszczona. Niewolnica lub kochanka. Wystarczyło, by zawiązała czarną nitkę na kostce lub nadgarstku, by być traktowana jak własność. Wystarczyło się z niej uwolnić, by być kochanką. Nowe polecenia i ścieżki. Odważyła się na o wiele więcej, niż sądziła że byłaby zdolna. Obnażała się we wskazanym miejscu.Garażu, hotelu lub plaży, wiedząc, że gdy tylko będzie naga i bosa, przyjdzie do niej. Czuła, że wykonując jego wolę, jest bezpieczna.

Co któreś spotkanie nie zawiązywała nitki, chcąc czuć, że wciąż jest jego kochanką. Respektował, to, do czasu. Gdy złapał kochankę mocno za włosy, ścisnął władczo i zapytał, wyznała czego pragnie. Ukarał ją za udawanie kogoś, kim nie była. Zawiązała pokornie nitkę na swojej szyi i przeszła kolejne poniżenia, zatracając wstyd. Aż zmusił ją, by krzyczała.

Tak, jestem suką! Błagam, pierdol mnie Panie jak swoją oddaną suczkę!

Przez moment bała się i wstydziła tego, w jaki sposób była brana. Czuła jednak jak bardzo tego pragnie. Pamiętała jaki był dla niej i ufała mu. 

Emocje i przeżycia które dał jej do tej pory były jednak tylko sposobem, by ją podporządkować. Kobieta nigdy nie interesowała go jako kochanka. Od początku chciał ją poniżyć i zdobyć.

Zrozumiała i poznała swoją uległość. Zaakceptowała że jej relacja jest tym, co nazywają związkiem Uległej z Panem. Zaczęła myśleć o sobie jako o masochistce i szukać w swojej przeszłości pierwszych fantazji o zniewoleniu. Była mu wdzięczna że poprowadził ją tą drogą. Wciąż stawiała kolejne kroki i przyjmowała kolejne więzy. Decydował kiedy i na jak długo wyjeżdżała. W co jest ubrana. Kiedy się masturbuje. Fizycznie czuła jak rozkosznie jest oddawać kolejne skrawki wolności. Oddała prawo do jakiegokolwiek sposobu przerwania tego, co jej robi. W końcu, głośno powiedziała.

Tak, chcę być twoją niewolnicą. Złap kochankę za włosy i rzuć ją na piach. Rzuć ją na piach i zabierz jej wszystko.

Była przerażona tym, jak bardzo się zatraca. Ale jego głos, odbierający jej władzę nad własnym ciałem, wypełniał ją rozkoszą.  Pamiętała jaki był dla niej i ufała mu. 

Relacja którą jej dał była tylko sposobem, by ją zniewolić. Kobieta nigdy nie interesowała go jako uległa w ograniczonej relacji. Chciał przejąć nad nią kontrolę. Odrzeć ze wstydu, zmienić w naczynie własnej rozkoszy. 

Stało się wszystko, czego się obawiała na początku. Została podporządkowana i wykorzystana. Manipulatywny, kontrolujący mężczyzna uzależnił ją. Czuła, że jej własna seksualność nie pozwoli jej się wyrwać. 

Zobaczyła swój dawny strach w oczach młodej Dziewczyny, która patrzyła gdy Pan brał ją w nadmorskim lesie. Widziała jej fascynacje. Wiedziała co ona czuje patrząc na tak brutalne traktowanie zniewolonej kobiety. Czy to jej poniżenie i rozkosz sprawi, że ta Dziewczyna wejdzie na tą samą ścieżkę? 

Kobieta myślała że nie czuje już wstydu, gdy Pan z niej korzysta. Nie była jednak w stanie wytrzymać spojrzenia nastolatki, gdy kazał jej oddać mocz. Nie podniosła wzroku, gdy pieprzył jej suczy odbyt.

Kiedy skończył, po raz pierwszy przewidziała co miało zaraz nastąpić. Coś w dotyku na jej szyi mówiło jej, że jej obecny stan wcale nie jest końcem drogi. Że Pan znów zmieni jej życie. Że nigdy nie chodziło mu o doprowadzenie do stanu w którym życie przez dwa tygodnie nago  w chatce nad morzem będzie dla niej naturalne. On teraz znów przesunie granicę, zmieni sposób w jaki Kobieta myśli o sobie. Zmieni to, kim jest.

Patrycja

Przez kolejne dni wakacji myślała tylko o tym co widziała na wydmach. Chodziła w to miejsce. Tylko po to by nikogo nie spotkać. Dotykała dwóch drzew. Siadała między nimi. Szukała twarzy i oczu Kobiety wśród kobiet na plaży i w kurorcie. Szukała ramion i sylwetki Mężczyzny. Na próżno.

Nie wiedziała kim była Kobieta i jaki spotkał ją los. Może oglądała sadystyczną sesję kochanków? Może jednak była zwykłą plażowiczką, którą pojmano, torturowano i zgwałcono? A może prawdziwą niewolnicą, której ciało i rozkosz na zawsze zależało od tego mężczyzny? Czy Kobieta mogła to przerwać? Czy potem ją uwolniono? Czy została sprzedana? Który z tych scenariuszy sprawia największą rozkosz gdy się o nim myśli?

W ciągu trzech kolejnych spędzonych na letnim obozie dni Patrycja usnuła wiele fantazji. Wymyśliła wiele żyć i losów Kobiety. Podziwiała jej piękno i namiętność. Gardziła tą niewolniczą suką gdy była rżnięta, gdy jej wstyd sprawiał jej przyjemność. Kochała ją. Była jej wdzięczna za to, że pokazała jej prawdziwy seks Kobiety.

Myślenie o niej było trudne w pokoju dzielonym z trzema koleżankami. Patrycja musiała być bardzo cicho. Gdy tylko światło gasło a rozmowy cichły, scena z plaży stawała jej przed oczyma. Rozważania o tym co w zasadzie widziała, co powinna zrobić i czy to może być dobre, snuły się wokół obrazów niewolonej Kobiety błagającej o litość. Choć wtedy cipka Patrycji była już gotowa błagać, nie musiała. Kochające, litościwe palce mimowolnie wsuwały się w spodnie od piżam i bezgłośnie dawały jej przyjemność. Cichy, naprężony orgazm z zaciśniętymi zębami zostawiał ją rozedrganą, ciepłą i zagubioną.

Podczas dni Patrycja nie mogła powstrzymać się od szukania wśród licznych wczasowiczów opalonych brunetek w okolicy 30stki. Choć prześledziła wzrokiem wiele sylwetek, biustów i spojrzeń, nie odnalazła zielonych oczu Kobiety. Bała się że może jej się udać. Nie na tyle jednak, by poszukiwanie nie było w dziwny sposób rozkoszne.

W stosunku do koleżanek poczuła dystans. Była zbyt często pogrążona w swoim poszukiwaniu by interesowały ją plotki i zabawa. Moment w którym poczuła mocniejsze emocje związane z rówieśniczkami nastąpił, gdy zaczęły wybierać pamiątkowe drobnostki na jednym ze stoisk. Dziewczyny dość szybko zainteresowały się rękodzielniczą biżuterią. Przeglądając kolejne wisiorki i koraliki Patrycja znalazła coś bardzo atrakcyjnego. Wzbudziła dużo wesołości kupując dwie proste bransoletki z plecionych rzemieni. Zwłaszcza, gdy zawiązała je sobie nad kostkami. Czując delikatny oplot na swoich stopach w pełni uwierzyła słysząc od koleżanek że jest jej w nich pięknie.

Ostatniego dnia przed powrotem scena z wydmy zaczęła się w świadomości Patrycji przesuwać z wciąż trwającego doświadczenia w miejsce świeżego wspomnienia. Siedziała przy stoliku stoiska z lodami korzystając z chwili dla siebie. Przy stolikach były trzy inne kobiety. Jedna była jednak zbyt młoda, druga była blondynką. Trzecia, choć miała długie, ciemne włosy, miała zbyt jasną skórę. Widać było że dopiero przyjechała nad morze. Po dniach bycia rżniętą na plaży jej skóra miałaby dużo ciemniejszy odcień. Miałaby też ślady.

Przed lodziarnią zatrzymał się samochód. Van o czarnej, lśniącej karoserii. Przykuł uwagę Patrycji dopiero gdy jego boczne drzwi rozsunęły się nieznacznie, po czym nikt z niego nie wysiadł. Przez przyciemniane szyby nie była w stanie zobaczyć kto jest w środku. Kilka oddechów później, wciąż trzymając pucharek z lodami, zamarła. W szczelinie rozsuniętych drzwi zauważyła kobiecą nogę. Śniadą, bosą, nad kostką oplecioną… sznurem? Patrycja musiała zamrugać kilka razy żeby przekonać się że to nie wytwór jej wyobraźni. Ten obraz się jednak nie rozpłynął. Kimkolwiek była siedząca w samochodzie kobieta, oplotła swoją kostkę prostym, konopnym sznurem. Lub ktoś to jej zrobił. 

Uda i brzuch Patrycji natychmiast się zacisnęły. Szarpiące się w jej głowie myśli potrafiły w pierwszej chwili zająć się tylko jednym. Przesunęła szeroko otwartymi oczyma po całym widocznym ciele, od palców do szerokiego na dłoń kawałka za kolanem, powyżej którego nieznajomą skrywała czarna blacha samochodu. Każdy szczegół przerażająco pasował. Głęboka opalenizna. Drobinki piasku. Niepomalowane paznokcie. Delikatnie widoczne włoski, drugi lub trzeci tydzień po tym jak były depilowane. I ten sznur, tak oczywisty że aż trudno pomyśleć jaki miał cel. 

Czy tu chodzi o mnie? Zapytała się w myślach Patrycja, a nowa fala cierpkiego, ciepłego strachu przeszyła jej ciało. Napięte uda i pośladki zaczęły bezwiednie pulsować, tłocząc do krwi coraz wyraźniej odczuwalne podniecenie. Czy ona pokazuje się własnie mi? Czy chce żebym patrzyła? Coś zrobiła? 

Myśli zamarły gdy stopa na karoserii zaczęła się powoli przesuwać. Delikatnie, zmysłowo gładziła rozpalony metal. Ruchem tak zmysłowym, że nie mógł mieć innego celu. Ten zaś który miał, realizowała w pełni. Zahipnotyzowana piętnastolatka była zdolna jedynie przełknąć ślinę. Po pierwszych gorących sekundach ruch opalonego ciała stracił na pewności. Stopa zatrzymała się... a potem napięła gwałtownie. Tak jakby ta kobieta została w samochodzie ściśnięta. Złapana mocno. Stopa opadła lekko. I znów zaczęła się przesuwać, kusząco i posłusznie.

Umysł Patrycji był podporządkowany myślą o Kobiecie od dni. Nie wiedziała o niej prawie niczego, ale zdawała już sobie sprawę jak to doświadczenie na nią działa. Teraz, siedząc ze sparaliżowanym ciałem, chciała zrobić cokolwiek. W obliczu zniewalającego seksualnego napięcia chciała być czymkolwiek więcej, niż obserwatorem. Ciało zareagowało na to pragnienie bardzo naturalnie. Powoli, ozdobione nowymi bransoletkami stopy Dziewczyny wysunęły się z klapek. Kobieta zamarła, gdy dotknęły powierzchni dreptaka. 

Moment zawieszenia zdawał się trwać wieczność. Zakończony został dźwiękiem zasuwanych drzwi samochodu i uruchamianego silnika. Gdy czarny van odjechał, w głowie Patrycji pozostała tylko jedna myśl. Pobiec natychmiast na plaże. W dokładnie to miejsce. Nie ważne jakie będą konsekwencje. Ze strony opiekunów za samowolną ucieczkę. Czy ze strony tego, co tam spotka.