Nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie.
Marta, moja żona od siedmiu lat, zawsze była wierna. Tak przynajmniej myślałem. Zadbana, inteligentna, ciepła — kobieta, o której marzy niejeden facet. Ale od kilku miesięcy coś zaczęło się zmieniać. Wieczorne wyjścia „z koleżankami”, długie rozmowy przez telefon, wyciszony ekran, kiedy wchodziłem do pokoju. Intuicja zaczęła szeptać, a potem wrzeszczeć.
Tego dnia wróciłem wcześniej z delegacji. Miała mnie nie być do soboty. Ale czułem, że coś jest nie tak. Chciałem to sprawdzić.
Otworzyłem cicho drzwi do mieszkania. W przedpokoju było ciemno. Z sypialni dochodziły stłumione dźwięki. Najpierw myślałem, że to telewizor. Ale nie. To był jęk. Kobiecy. Znajomy. Jej.
Zamarłem.
Podszedłem powoli. Drzwi były uchylone. To, co zobaczyłem, wryło mi się w głowę na zawsze.
Marta klęczała na łóżku, naga, z rozczochranymi włosami, a przed nią stał jakiś facet. Młodszy ode mnie. Wysoki, dobrze zbudowany. Trzymał ją za włosy i poruszał biodrami z rytmem, którego nie dało się pomylić z niczym innym. Ona nie protestowała. Wręcz przeciwnie — jęczała jego imię.
Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ale... nie wszedłem. Nie zrobiłem awantury. Patrzyłem.
Zdrada bolała. Ale nie mogłem oderwać wzroku. Coś we mnie pękło... i jednocześnie coś się obudziło.
Zrobiłem zdjęcie. Nie wiem po co — może jako dowód, może jako zemsta.
W końcu wszedłem do pokoju, spokojnie, jakby nic się nie stało.
— No proszę... — powiedziałem. — Czyli jednak.
Zamarli. Ona zbladła jak ściana. On zaklął pod nosem i odsunął się, szukając ubrań.
— To nie tak, Piotr... — zaczęła, ale urwałem jej.
— Zamknij drzwi — powiedziałem do niego. — Jeszcze nie skończyliście.
Oni spojrzeli na mnie, zszokowani. Sam byłem zaskoczony tym, co powiedziałem.
Ale w mojej głowie pojawiła się myśl: skoro już mnie zdradziła… może niech zrobi to do końca. Przy mnie. Tak, żebym widział wszystko. Żebym pamiętał. Żebym mógł zdecydować, co dalej.
Ona spojrzała na mnie, z wyrazem wstydu... i podniecenia. Takiego, jakiego nie widziałem u niej od lat.
— Jesteś pewny...? — zapytała cicho.
Nie odpowiedziałem. Po prostu usiadłem na fotelu naprzeciwko i patrzyłem.
To, co działo się potem, było bolesne i fascynujące zarazem. Patrzyłem, jak moja żona daje się ponieść namiętności z obcym facetem. Bez cenzury. Bez skrupułów. Na moich oczach.
Zdrada. Ale też... przebudzenie.
Gdy skończyli, wyszedłem bez słowa. Potrzebowałem oddechu, czasu, dystansu.
Similar stories
-
Ja i ova moja muska budala iznajmljujemo apartmane u jednom malom mistu blizu Splita i jebemo se sa gostima al doslovno. Tila bi podilit neke trenutke koji su mi najvise ostali u sjecanju. Ovaj moj…
prije 13 dana 5 582 26 -
Popili smo još par pića u Beach baru u šumskom dijelu kraj mora... Robert nam je pričao o problematici na poslu koja mu se javila za vrijeme godišnjeg koju, međutim, suvereno rješava. Dunja je pušila…
prije 8 mjeseci 0 1009 13 -
U prvoj objavljenoj priči sam spomenuo frenda i njegovu tadašnju curu (danas ženu) i kako se desilo da sam ju pojebao više puta bez puno grižnje savjesti. Činjenica da sam se tada zaljubio u nju (dok…
prije 8 mjeseci 0 697 10 -
Odlučio sam napisati par stvari u nadi da eventualno potaknem i raspravu. Sam fenomen da muškarac doživljava zadovoljstvo dok mu netko drugi (ili više njih) jebe ženu, je vjerovatno star koliko i…
prije 9 mjeseci 12 1717 17