Droga do analnego potępienia 1

25.12.2025 09:49 · 107 wyświetleń Analacrobat

Nie mogłam przestać o tym myśleć przez cały dzień. Nowa zabawka, przygoda, zagrożenie czekało na mnie w domu. Byłem pełny strachu i ekscytacji. Tym razem chyba przesadziłam; jego rozmiar i grubość wydają się poza ludzką wytrzymałością. Ponad 60 cm, gruby u dołu jak gaśnica, za dużo. Ale nie mogę przestać o tym marzyć.

Nie zdążyłem zamknąć za sobą drzwi, a mój tyłek był już nagi. Nie obchodzi mnie wcale, czy ktoś mnie widzi, czy nie, zawsze lubiłem mieć publiczność. Idę prosto do mojego nowego dildo... Chcę go w sobie, chcę, żeby mnie zniszczył...

Siadam na nim natychmiast, rośnie proporcjonalnie, im głębiej we mnie wchodzi.

Usiadłem na nim za mocno, czuję się, jakbym był rozrywany, instynktownie chcę się odsunąć i zejść z niego… Ale nie mogę, nie chcę. Zagryzam mocno wargę i wpycham go trochę głębiej. Delikatnie na nim skacząc, czuję, jak się rozciąga i uwalnia moją dupę. Waham się przez chwilę i jednym ruchem siadam na nim całym ciężarem. Czuję, jak wchodzi głębiej, niż chciałam. Czuję, jak jego kształt przestawia moje wnętrzności, dopasowując mnie tak, abym mógł go jeszcze bardziej zaakceptować. Ból jest większy, niż myślałem, ale pożądanie jest jeszcze silniejsze. Nie mogę się teraz wycofać, nie chcę. Chcę go całego w sobie, chociaż wiem, że wkrótce będę tego żałować. Chcę go całego, aż do mojego rozwiązłego ciała. Słyszę… że jednak nie zamknąłem drzwi wejściowych do mieszkania, ktoś tam jest!