Wypełniony

21.8.2015 13:35 · 1 594 просмотра Ropelover

Odkąd pamiętam zawsze uwielbiałem dotyk w okolicy odbytu. Miałem jakieś 17, może 18 lat kiedy postanowiłem zrobić z tym coś więcej, w domowej kosmetycznie znalazłem wazelinę, a w szafce z domowymi zasobami - świeczkę, niedużą bo około 1,5 cm średnicy. Nasmarowałem świeczkę wazeliną, wypiąłem dupę, nasmarowałem kakaową dziurkę wazeliną i w pozycji na pieska zaaplikowałem sobie świeczkę najpierw knotem ale coś mi nie odpowiadało, więc ją wyjąłem i zaaplikowałem sobie grubszą stroną. Poczułem jak mój penis wstaje maksymalnie, czułem że jestem na granicy zlania się, jednak postanowiłem nie dotykać pały. Wkładałem świeczkę i wyjmowałem powoli, dalej co raz szybciej i szybciej, po prostu gwałciłem się tą świeczką. W końcu ją zostawiłem w odbycie, ale położyłem się na plecach. Prawą dłoń nasmarowałem wazeliną, wyjąłem świeczkę i zamieniłem ją na palce. Na pierwszy raz weszły trzy... Przypomniałem sobie, co czytałem o orgazmie prostaty. Postarałem się ją wyszukać, gdy tylko ją znalazłem zacząłem się pieścić i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu spuściłem się sobie na brzuch, część gorącej spermy trafiła na twarz... Mój penis jednak nie opadł. Postanowiłem zobaczyć, czy istnieje męski orgazm wielokrotny i nie zaprzestałem pieszczenia prostaty. Był to dla mnie totalny odlot, po chwili takiej jazdy bez trzymanki znów poczułem skurcze orgazmu, tym razem wytrysk był mniejszy, jednak orgazm zniszczył moje siły ostatecznie... Tej nocy budziłem się jeszcze kilkukrotnie, cały czas czułem palce w swoim odbycie i delikatnie doprowadzałem się do orgazmu raz za razem zalewając siebie i pościel gorącą spermą.