Jechaliśmy z żoną na drugi koniec Polski. Kilkaset kilometrów. Byliśmy młodzi i jechaliśmy dużym fiatem. Jakoś końcówka lat 80-tych. Wtedy nie było takiego ruchu, takich dróg i takich parkingów, jak obecnie. W zasadzie od samego początku miałem straszną ochotę. W pewnym momencie położyłem zonie rękę na udzie. Często tak robiłem, więc jej to nie zaskoczyło. Ale po pewnym czasie spróbowałem sięgnąć głębiej między nogi. Zsunęła się trochę do przodu i rozchyliła nogi, dzięki czemu z pewnym trudem sięgnąłem cipki. Odsunąłem majteczki i jakoś tam próbowałem pieścić. Ale nie było to za wygodne, zwłaszcza w czasie jazdy. W pewnym momencie żona mówi, żebym zjechał na parking. Spytałem, czy chce rozprostować nogi, a ona na to "Nie. Chcę się ruchać". Dosłownie takiego słowa użyła. Znalazłem jakiś parking gdzieś w lesie. Dosyć spory jak na tamte czasy. Jakieś dwie, czy trzy latarnie lekko go oświetlały. Na parkingu stała jakaś ciężarówka. Chyba jak obecne TIR-y. Zajechałem niedaleko niego (wtedy parkingi nie były takie duże, jak teraz), przyjrzeliśmy się, ale kierowcy nie było widać. Pytam żony, czy mam jechać dalej, a ona na to, że nie, bo ona ma chcicę, a po za tym kierowcy chyba nie ma, albo śpi. Zaczęliśmy się rozbierać, całować i pieścić w samochodzie. Ale było niewygodnie (kto próbował, ten wie, jak to jest). Więc wysiedliśmy. Byliśmy już nago, ale to było właśnie fajne. Żona siadła na klapie bagażnika, ja błyskawicznie się do niej dobrałem. Pocałunki, lizanie po szyi (uwielbiała to), ssanie piersi, w końcu rozchyliła nogi a ja wjechałem językiem w jej cipkę. Lizałem najlepiej, jak mogłem. Żona zaczęła jęczeć. W pewnym momencie rzuciłem okiem na tego TIR-a. a tam... kierowca siedział w kabinie i bacznie nam się przyglądał :) I jak się przyjrzałem, miałem wrażenie, że porusza się tak, jak by się onanizował. Ale pewności nie mam. Mogło mi się wydawać. Ale też nie wszystkie szczegóły pamiętam. W pierwszym momencie się wystraszyłem. Ale jednak podziałało to na mnie tak, że moje podniecenie jeszcze urosło. Miałem wrażenie, jak by członek zrobił się większy i twardszy :) Żonie nie powiedziałem, że on patrzy. W końcu żona miała orgazm od mojego języka, i w momencie orgazmu wszedłem w nią członkiem i zacząłem posuwać ostro. Doszedłem bardzo szybko, wyskoczyłem i trysnąłem jej na brzuch i cipkę. Przytuliliśmy się do siebie. Sperma się rozmazała o nasze brzuchy. Wreszcie trzeba było wsiąść do samochodu. Żona mówi, że musi się wytrzeć, a ja na to, że nie. Że niech tak jedzie. O dziwo zgodziła się. W momencie, jak wsiadała do auto, zobaczyła tego faceta w ciężarówce. Myślałem, że się speszy, a ona nic. Powiedziała tylko, że jedziemy dalej. Ja mówię, że on nam się przyglądał cały czas. A ona na to "No to co? Niech zazdrości" :) Wsiedliśmy nago do samochodu (w końcu była noc, więc i tak nikt nie widział). Jechaliśmy kolejne ze sto kilometrów, najpierw w ciszy, poźniej śmialiśmy się z tego kierowcy, że pewnie będzie przez tydzień konia walił rozpamiętując to co widział. W końcu zajechaliśmy na jakiś inny parking w lesie. Tym razem byliśmy sami. Tak nas wzięła ochota od tej sytuacji, że tu zrobiliśmy poprawkę, ubraliśmy się i pojechaliśmy dalej :)