Skrzetuski jechał obok Podbipięty z zadowoloną miną. Konie szły spokojnie, słonko świeciło na niebie, ptaki śpiewały. Żyć, nie umierać. Podbipięta jednak jechał markotny. Wpatrywał się w ziemię z zatroskaną miną. - A waść co taki markotny. - Spytał Skrzetuski - Eee tam. - No powiedz waść. - A bo widzisz Waćpan.. Wiesz skąd wziął się mój herb Zerwikaptur? - A skąd mnie to wiedzieć? -…
Post del blog (8)
Pisała moja żona. Teraz czas, żebym ja coś napisał. Sporo lat temu byliśmy nad morzem. Pod namiotem w Dźwirzynie. Nie na polu namiotowym, tylko w takim wydzielonym kawałku terenu przy jakichś kampingach. Jak to na wczasach. Naszła nas ochota na amory. Trezba było po cichu, bo dookoła inni ludzie. Jakoś nam to nie pasowało. Po cichu złapaliśmy dresy i wyszliśmy z namiotu. Założyliśmy dresy na…
Mamy znajomych. Znajomi mają działkę. Dosyć często się na niej spotykamy. Grill, czasem ognisko, piwko, flaszeczka itp. Czasem im na niej pomagam (skosić trawę, zerwać owoce itp). Tak, że właściciele sąsiednich działek mnie znają. Teraz - w czerwcu 2021 - znajomi pojechali nad morze. Mieliśmy jechać razem w sierpniu, ale jego szef od razu mu powiedział, że w zeszłym roku miał urlop w lipcu, więc…
Historia sprzed wielu lat. Byliśmy młodzi. Pierwsze lata po ślubie. W sklepach pojawiły się pierwsze aparaty fotograficzne cyfrowe. Bardzo kiepskiej jakości. Robiły kiepskie zdjęcia. Ale coś tam na nich było widać. Pojechaliśmy na wczasy do Władysławowa. Prywatny pensjonat bardzo daleko od morza. Grubo ponad kilometr. Niedaleko od pensjonatu jakieś kępy drzew układające się w coś na kształt…
Było to wiele lat temu. Chodziłem do szkoły i mieszkałem w internacie. Mieliśmy tam sporą paczkę. Kilku chłopaków i kilka dziewczyn. Trzymaliśmy się razem zawsze. Pod koniec przedostatniej klasy wymyśliliśmy, że na wakacjach jedziemy razem pod namioty nad niedalekie jeziorko. Rozbiliśmy namioty, okazało się, że dziewczyny śpią osobno, chłopacy osobno. Nakupiliśmy cały plecak flaszek. Wieczorem…
Dziś jedna z naszych najciekawszych przygód. Zaręczam, że od początku do końca prawdziwa, chociaż miała miejsce wiele lat temu. Byliśmy z żoną i dzieciakami nad jeziorem w wynajętym kempingu. Któregoś wieczora szef ośrodka zrobił dla pensjonariuszy coś w rodzaju imprezy zapoznawczej. Śmieszne to było, bo byliśmy już z tydzień, i wszyscy zdążyli się poznać. Impreza polegała na tym, że było…
Wybraliśmy się z żoną do znajomych. Ot tak na flaszeczkę. Było to latem. Posiedzieliśmy u nich dosyć długo, wreszcie postanowiliśmy wrócić do domu. Poszliśmy na przystanek autobusowy (było to w mieście i chodzi o autobus miejski). Była prawie północ. Niestety z daleka widzieliśmy, jak odjeżdża autobus. Następny (ostatni) był za jakieś pół godziny. Byliśmy dosyć mocno wstawieni. W pewnym momencie…
Jechaliśmy z żoną na drugi koniec Polski. Kilkaset kilometrów. Byliśmy młodzi i jechaliśmy dużym fiatem. Jakoś końcówka lat 80-tych. Wtedy nie było takiego ruchu, takich dróg i takich parkingów, jak obecnie. W zasadzie od samego początku miałem straszną ochotę. W pewnym momencie położyłem zonie rękę na udzie. Często tak robiłem, więc jej to nie zaskoczyło. Ale po pewnym czasie spróbowałem…