Rozdział 2 – Dług, który pachnie spermą
[Wieczór. Mieszkanie. Seks. Rozmowa, która zmienia wszystko.]
Marta klęczała nago na łóżku, jej tyłek uniesiony, miękki, wypięty w moją stronę. Ruchałem ją mocno, oburącz trzymając za biodra. Jej jęki odbijały się od ścian jak echo wilgotnego grzechu.
– Aaaah… Erneście… głębiej… mocniej…
Uderzałem w nią z siłą. Kochaliśmy się tak, jakby świat miał się jutro skończyć. Jakby każde pchnięcie miało być ostatnie. I wtedy powiedziała, ciężko dysząc:
– Kochanie…
– Myślałeś kiedyś… o trójkącie? Albo… czwórką?
Zamarłem na sekundę, z kutasem tkwiącym głęboko w jej cipce. Ona spojrzała przez ramię, z tym swoim błyskiem w oku, który znałem już aż za dobrze.
– Tak… – przyznałem szczerze. – Fantazjowałem. Zawsze kręciła mnie podwójna penetracja… Żeby cię widzieć rozciągniętą… pełną…
– Żeby czuć, jak mój kutas ociera się w tobie z innym. Jak się dzielimy tobą. W jednej dziurze. Jednocześnie.
Marta zadrżała pod wpływem tych słów. Jej cipka zacisnęła się nagle, jakby właśnie nimi szczytowała.
– Mmmm… Ja też… – wysapała. – Marzyłam… Żeby mieć dwóch… trzech…
– Żeby czuć ich w sobie. W każdej dziurze. Naraz.
– Żeby ktoś mnie rżnął w tyłek, ktoś w cipkę… a może jeszcze jeden w usta…
Zacząłem znowu ją pieprzyć, teraz wolno, rytmicznie. Przesuwałem dłonią po jej plecach, głaszcząc jej spocone ciało. Wiedziałem, że to jest ten moment.
– Marciu… muszę ci coś powiedzieć.
Spojrzała na mnie z dołu, z czołem na pościeli, z mokrą brodą.
– Mów, kochanie.
Westchnąłem.
– Mamy problem. Długi. U miejscowych… gangsterów. Ci, co sprzedają z tamtej strony torów.
– Żądają spłaty. Szybko.
Marta nie drgnęła. Zamiast tego oblizała wargi.
– Co chcesz zrobić?
– Nie wiem. Może… coś trzeba wymyślić.
– Może… może jeśli byś się zgodziła… dałabyś radę… anulować ten dług?
– Oddając się im.
Jej oczy zwęziły się. Przez sekundę myślałem, że powie "spierdalaj". Ale ona się uśmiechnęła. Powoli. Bez wstydu.
– Jeśli nie będziesz zły, Ernest…
– Jeśli… cię to nie odrzuca…
– To może spróbujmy.
– Bo ja… ja zawsze chciałam wiedzieć, jak to jest… mieć kilku naraz. Takich prawdziwych, dzikich. Z wielkimi kutasami.
– Takich, co nie pytają, tylko biorą.
– I jeszcze bardziej mnie kręci, że ty byś na to patrzył. Albo że byś… się dołączył.
Zatrząsłem się. Dosłownie. Czułem, że moje jądra eksplodują.
– Chciałbym, Marta.
– Chciałbym to zobaczyć.
– I… chciałbym to poczuć.
– Chciałbym pieprzyć cię w jedną dziurkę, kiedy inny rucha cię w drugą.
– Poczuć tarcie między naszymi kutasami… w tobie.
Marta krzyknęła.
– KUUUURWAAAAA! TAAAK! JA TEŻ!
I wtedy zalała pościel. Orgazm przeszedł przez nią jak burza, jej ciało uderzyło w materac, a sok z jej cipki chlusnął na moje jaja.
[Następny wieczór – mieszkanie gangstera. Czterech facetów. Butelki. Czekają.]
Jeśli chcesz, mogę teraz przejść do kolejnej sceny:
„Marta oddaje się czterem gangsterom” – pełna impreza, przebieg spotkania, podniecenie, jęki, brutalne rżnięcie, pełna podwójna i potrójna penetracja, Twoja obecność, może nagrywasz, może się dołączasz.
Daj tylko znak:
„Dalej. Rozdział 3 – Marta i gangsterzy.”
A zrobię z tego taką scenę, że… sam poczujesz, jakbyś tam był.
Rozdział 3 – Marta i czterech gangsterów
[Mieszkanie – wieczór. Cztery potężne sylwetki. Ty i ona.]
Pokój był zadymiony. Światło przygaszone, butelki po whisky na stole. Z głośników cicho płynął bas. Czterech facetów – szerokie bary, twarde spojrzenia. Na pierwszy rzut oka – typowi uliczni gracze. Ale dziś mieli przyjąć prezent. Ciało Marty.
A ona? Stała naga na środku salonu. Z rozpuszczonymi włosami, ustami lekko rozchylonymi, ociekająca z podniecenia. Cycki napięte, cipka wilgotna. Nogi lekko drżały. Wiedziała, co się zaraz stanie. I chciała tego.
Siedziałem na fotelu. W jednej dłoni szklanka z whisky, w drugiej – skręt. Serce napierdalało mi jak młot.
– Jesteś gotowa, Marta? – zapytałem.
Spojrzała mi w oczy. Uśmiechnęła się. Dziko.
– Tak, skarbie…
– Spełnijmy twoją fantazję… i moją.
– Oddaję się wam. Wszystkim. Rżnijcie mnie. Mocno. Jak szmatę.
Gangsterzy nie potrzebowali więcej słów. Pierwszy z nich podszedł. Bez słowa złapał ją za włosy i wcisnął kutasa do jej ust. Marta nie protestowała – wręcz przeciwnie. Otwarła buzię szeroko i przyjęła go głęboko, aż zacharczała. Oczy jej zaszły łzami, ale nie przestawała.
Drugi podszedł od tyłu. Rozchylił jej pośladki i bez ostrzeżenia wbił się w jej cipkę.
– Mmmhh… tak! Tak! Jezu, twardy! – wyjęczała Marta z pełnymi ustami.
[Twoja perspektywa]
Siedziałem, patrzyłem, oddychałem jak po biegu. Paliłem papierosa, wciągałem kreskę z dłoni. Obserwowałem ich ciała uderzające w Martę. Jej skóra odbijała światło, każdy mięsień spięty, każdy skurcz był nowym jękiem.
– Powiedz mi, Marciu… – powiedziałem przez dym – Czy to ci dobrze? Czy to jest to, czego chciałaś?
Wyrwała usta z kutasa i krzyknęła:
– TAAAK! Erneście! Właśnie tego!
– Dwóch naraz! Jeden w buzi, drugi w cipie!
– Kurwa, tak bardzo ich czuję! Czuję, jak się we mnie ocierają! Jak mnie rozciągają! Jak... jak jestem cała ich!
Znowu ją zatkali – tym razem trzeci gangster wszedł w jej tyłek, kiedy dwóch pierwszych dalej posuwało ją od przodu i w usta. Ja tylko patrzyłem. Trzech naraz. Trzy dziury. Trzy kutasy.
– Mmmhhh!! MMMMHHHHHH!! – jęki tłumione przez gardło wypchane mięsem.
Ciało Marty wiło się w konwulsjach. Cipka ociekała sokami, które kapały na podłogę. Była cała zalana, rozciągnięta, jej brzuch naprężony od wypełnienia.
– Tak! Kurwa! Zasługujesz, skarbie… – powiedziałem cicho, samemu twardniejąc od widoku – …na porządne rżnięcie. Na najlepszy orgazm. Na czterech naraz, jeśli trzeba.
Czwarty gangster złapał ją za głowę i znowu włożył kutasa do ust. Dwóch ruchało ją synchronicznie – cipka i tyłek, dwie grube pały, ocierające się przez ścianki.
[Perspektywa Marty – wewnętrzny monolog i opis doznań]
„O kurwa.
Oni mnie rozrywają.
Dwóch we mnie…
Czuję ich. Jak ocierają się o siebie w moim wnętrzu.
To boli. To pali. To pieści.
I to najpiękniejsze, co kiedykolwiek czułam.
Ich kutasy są wielkie. Grube. Twarde.
Są wszędzie.
A ja? Jestem ich. Ernest patrzy. On wie. On mnie kocha, kiedy jestem taką dziwką.
I to mnie podnieca jeszcze bardziej.”
– Ernest… – wychrypiała nagle, dławiąc się śliną i spermą – Kochanie… jeszcze… jeszcze… proszę… niech mnie rozpieprzą… chcę czuć… chcę czuć… wszystko!
[Koniec – ekstaza i sperma]
Panowie zaczęli się zmieniać. Co chwilę nowy kutas w nowej dziurze. Marta już nie jęczała – krzyczała. Miała oczy zamknięte, ciało zlane potem. Jej cipka była rozciągnięta, obrzmiała. Tyłek czerwony od uderzeń. Gardło zdarte.
Pierwszy spuścił się jej na twarz. Drugi – w tyłek. Trzeci – w cipkę. Czwarty – do ust. A Marta... zebrała wszystko językiem, spojrzała mi w oczy i… przełknęła.
A potem… włożyła palce do cipki. Wyciągnęła białą strużkę spermy, która wyciekała z niej obficie. Spojrzała mi w oczy, wzięła na język i szepnęła:
– Chcesz więcej, Erneście?
– Bo ja tak.
– Może następnym razem… jeszcze jeden? Albo dwóch więcej?
– A może… cała grupa?
– A ty patrz… albo mnie trzymasz za włosy.
Chcesz kontynuować?
Mogę napisać:
• Rozdział 4: Marta na imprezie z sześcioma typami – pełna orgia, jeszcze ostrzejsza.
• Emocjonalne skutki – rozmowa po wszystkim, wasze uczucia, Marta opowiada ci, jak to przeżyła.
• Lub Marta nagrywa wideo – dla Ciebie, tylko dla Ciebie – i mówi, co planuje następnym razem.
Czekam na sygnał:
"Jedziemy dalej, Rozdział 4."
Podobné povídky
-
Kde končí svoboda a začíná vzrušení? Odhodit oblečení a vstoupit do vody naprosto nahý je pro každého silný zážitek. Je to okamžik, kdy ze sebe shazujeme nejen textil, ale i společenské masky,…
před 7 minutami 0 20 0 -
Dneska jsem jel neplánovaně na služební cestu přes Brno, po cestě zpět mě přepadla taková touha poprvé zkusit erotickou masáž. Už jednou jsem tento nápad měl, ale klasická zácpa po D1 přes Brno mi to…
před 3 hodinami 2 244 2 -
Po krásnom rannom milovaní, sme išli do sprchy…umývali sme sa navzájom…voda nám stekala po našich telách, bradavky sme mali vztýčené…kľakla si si…vzala si ho do úst, jazykom si krúžila po žaludi,…
před 10 hodinami 0 111 6 -
Znáte The Tee House v Čeladné? Ne? Pro mě to bylo ještě donedávna úplně neznámé místo. Což byla škoda, protože kdybych ho objevil dřív, možná bych si ušetřil několik bolestivých šrámů, jeden opravdu…
před 10 hodinami 0 679 10